1

WPC 2012: Marugan, Hiszpania – Relacja

VII FAI World Paramotor Championship 2012 – Marugan, Hiszpania
Po trzech latach posuchy na scenie zmagań napędowych w imprezach FAI pierwszej kategorii, obecny sezon zaowocował organizacją Mistrzostw Świata w małej miejscowości Marugan, oddalonej o około 100 kilometrów na północ od Stolicy Hiszpanii Madrytu. Prywatne lotnisko AIR MARUGAN położone na wysokości 931 m n.p.m stało się na dwa tygodnie domem dla ponad 100 zawodników z całego świata. Frekwencja na pewno mogła zadowalać, tym bardziej, że zjawiła się największa pod względem ilości reprezentantów oraz tzw. „siły ognia” kadra narodowa Francji. Fakt ten istotny także z uwagi na historię z 2009 roku, gdy podczas WPC 2009 w Czechach, Francuzów nie było wcale z powodów politycznych.

Najliczniej obłożoną klasą jak zwykle okazało się PF1, konkurowało ze sobą 54 zawodników, kolejno w PL1 25 pilotów, PF2 10 załóg i PL2 8 zespołów. Zawody na bardzo wysokim poziomie, głównie w sensie sportowym, wielu zawodników z osiągnięciami, byłych i obecnych Mistrzów Świata i Europy, w każdym razie ludzi, którzy bardzo dobrze opanowali sztukę samego latania, ale także „taktyki”, bez której takich zawodów się nie wygrywa. Pod względem organizacyjnym dało się z dnia na dzień odczuwać tak na lotnisku, jak i gdziekolwiek indziej oddech hiszpańskiej maniany. Sporo decyzji podczas trwania konkurencji było gołym okiem skazanych na porażkę, a najlepszym tego przykładem została 2 konkurencja, polegająca na „czystym-starcie” i lądowaniu na „kręgle” do której z nie małym uśmiechem starowałem jakieś 15 minut po zachodzie słońca, mając za sobą 3 godziny stania w deku z Czarnym. Widząc chmarę glajtów na „holdingu” nie było takiej możliwości by ta zabawa się udała przed nocą. Zaraz po lądowaniu dostaliśmy informację, że tym pilotom, którzy nie lądowali, rano udostępnią taką możliwość…


Pomimo lekkich różnic międzykulturowych, organizator zdołał pomyślnie rozegrać 10 zadań, polegających na nawigacji, ekonomii i precyzji. Konkurencje precyzyjne, rozegrane zostały na bazie slalomów koniczynki, 8 oraz precyzji startu i lądowania na kręgle. Tu prym wiedli francuzi, Alexander Mateos wykonał przelot na poziomie 33 sekund na 8, potwierdzając swoje predyspozycje na koniczynce w czasie 34 sekundy, które ustanowiły nowy rekord świata. W tych konkurencjach nasi także pokazali zęby, Marcin Krakowiak w PL1 z czasem 42 sekund stał się nowym rekordzistą detronizując Tomka Kudaszewicza. Emilia Plak pobiła samą siebie, osiągając 41 sekund poprawiła własny rekord w PF1f. Ostatni rekord należy do Ryszarda Żygadło latającego w tandemie z Patrycją Lejk, którzy swój przelot wykonali w czasie 77 sekund.


Konkurencje ekonomiczne, kluczowe na tych zawodach z uwagi na znaczną wysokość mogła mieć kluczowe znaczenie, bo albo brać silnik mocny ale paliwożerny, albo oszczędny i względnie słabszy.  Organizator położył jednak nacisk na jak najmniejszą dyskryminację tych większych i zastosował łagodne kary dla lądowań poza dekiem czy lotniskiem co w ostatecznym rozrachunku pokazało, że bardziej opłacalny był start na wszelkiego rodzaju potworach, czyli mocnych napędach,  wśród których królował Polini 200. Zorganizowano 3 konkurencje z ograniczoną ilością paliwa, wśród nich trójkąt prędkościowo-ekonomiczny, czystą ekonomię oraz trójkąt ekonomiczny wokół lotniska. Wyróżniającymi pilotami na tego typu konkurencjach stali się na pewno Ramon Morillas (ESP), Julien Barbier (FRA) i Joerg Mass (GER), latający na różnych silnikach takich jak TOP 80, NIRVANA Instinct i PAP 125.

Nawigacja w tych terenach nie jest trudna, kolejne punkty szczególne można szybko dostrzec na horyzoncie, chociaż monotematyczne krajobrazy dawały się we znaki. Określone przez organizatora 400 metrowe średnice korytarzy i punktów zwrotnych ułatwiały zaliczanie ukrytych bramek i nawigację po mapie. Grę robiły czasówki, deklaracje prędkości i brak możliwości używania elektroniki do planowania lotów, mapę wykonywaliśmy w 30 minutowej kwarantannie bezpośrednio przed przystąpieniem do zadania, a za przekroczenie czasu były surowe kary. To była swego rodzaju nowość i utrudnienie, w połączeniu z brakiem możliwości porozumiewania się w kwarantannie stanowiło ciekawe doświadczenie.

Po tygodniu zmagań wszystko stało się jasne, ekipa Francuzów nie próżnowała pomimo braku możliwości startu w zawodach przez cztery lata. W najsilniej obłożonej klasie PF1 na pierwszych czterech miejscach, Mistrzem Świata został Pascal Valee zostawiając w polu Alexandre Mateos’a, Davida Muzellec’a i Guliane Barbier’a. W klasie PL1 prym od lat wiodą Czesi, Mistrzem Świata został Peter Matousek, wicemistrzynią Karin Stachowa a na trzecim miejscu zameldował się Daniel Crespo z Hiszpanii. W PF2 Yann Leudiere i Audrey Forniere wygrali z Ryszardem Żygadło i Patrycją Lejk, na trzecim miejscu Vladimir Procek i Michal Bondarik z Czech. Klasa PL2 zaskoczyła wygraną Rosjan (Kiril Ekimov i Pavel Rusinov przed byłym Mistrzem Świata Walterem Holzmullerem i Peterem Metzgerem. Trzecie miejsce zajęli Lubos Zavorka z Michałem Spurnym z Czech. Medale się nam posypały dla PL1 za drużynowe Srebro, PF2 za indywidualne i drużynowe Wicemistrzostwo Świata oraz najbardziej smakowite Złoto dla Emili Plak, która została Mistrzynią Świata kobiet w klasie PF1.

Specjalne podziękowania dla Wojtka Domańskiego za wytrwałość w byciu naszym Team Leaderem, Marty Denis za to, że spełniała się w roli polsko-hiszpańskiego marshala. Naszym producentom, Diego Cecchetto i Mateo z Per il Volo, Krzysiowi Kołodziejkowi z żoną Basią i Marcinowi, Dudkom w pełnym składzie bardzo dziękuje za wsparcie na zawodach, które pozwalało radzić sobie w trudnych chwilach awarii sprzętu. To także wasz sukces kochani. Jeszcze raz Dziękuję.

Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję i zapraszam na następny artykuł, w którym opiszę statystyki sprzętowe, które powiedzą nam co teraz jest najbardziej popularne wśród zawodników.

Kamil Mańkowski (18 w PF1)

Zdjęcia: Iwona Dudek